niedziela, 28 marca 2021

,, A z nieba sypał ciemny popiół " - ( LIPA )

  Aulus inaczej wyobrażał sobie tą podróż. Nie miał być posiniaczony czy  nienajedzony. A już na pewno nie miał skończyć martwy.
   Leżał właśnie na boku, opierając swoją głowę o prawe przedramię. Podjadał właśnie winogrona z półmisku, łapiąc je i żując mechanicznie. W jego lektyce były różnorakie, wysokie jakościowo tkaniny i prześcieradła. Odtrącił je wszystkie starannie, jak najdalej mógł, spychając je i upychając stopami, niemalże z obrzydzeniem. Od kilku w dni w mieście jest znacznie, znacznie cieplej niż zwykle - wręcz upalnie - i na sam widok wszelkich okryć zaczęło mu być niedobrze. 
  Od zgiełku Pompejów oddzielała go szyta grubymi nićmi firanka. Dziękował Jowiszowi za tą przegrodę -  nie chciałby przedzierać się przez ten gęsty tłum plebejuszy. Przepychają się łokciami, któryś ochlapie błotem, awanturują się o co popadnie. 
   Aulus nie musiał się tym przejmować, nawet tego nie widział. Wystarczyło że zakrył swoje uszy lub konsekwentnie ignorował ten rumor miasta, a całkowicie się odcinał. Hej, dlaczego powietrze jest takie ciężkie? 
  Och, nie mogę się doczekać aż dotrę do term! Zanurzę się w basenie z zimną wodą aż po czubek głowy i zostanę tam do końca świata. A przynajmniej dopóki ten gorąc nie minie.
Lektyka zatrzęsła się gwałtownie, gdy jeden ze tragarzy - nie miał on zbyt długiego doświadczenia w tym stanowisku - potknął się o wystający kamień. Stracił równowagę tylko na chwilę, po czym szybko powrócił do swojego zajęcia, przestraszony. Niewolnik miał szczerą nadzieję, że Aulus nie odczuje następstw swojego błędu, jednak on... 
  Z jego jakże ciekawych rozmyślań wyrwał go nagły wstrząs, który sprawił, że uderzył twarzą o kant kolumny. Półmisek wyskoczył w górę, winogrona rozsypało się na całej podłodze.
- Na Discorię! - zaklął pod nosem. Plugawi tragarze. Tętno i oddech Aulusa przyśpieszyło. Zaczął mieć dziwne uczucie w trzewiach, jakby zwiastun nieszczęścia.
Musnął palcem wskazującym nad ustami. Poczuł coś ciepłego, lepkiego. Spojrzał na swoją rękę. Zobaczył czerwień.  
Najbardziej żal było mu jednak owoców, wyjątkowo słodkich w tym sezonie. Złapał wszystkie winogrona, które były na wyciągnięcie ręki, po czym pochłonął je od razu.
  Nagle rozmowy jakby przygasły. Aulusa zalała fala gorąca, poczuł, jak coś dotkliwie uciska jego płuca , nie pozwalając mu złapać oddechu.
  Za firanką, niby murem, zapanował chaos. Ludzie szukają schronienia rozpaczliwie, biegają zamroczeni, nie są w stanie się ruszyć. Matka szuka swoje dziecko. Ono zanosi się krzykiem, nawołując ją. Temperatura podnosi się w zawrotnym tempie. Nie można już nic zrobić.
Lektyka upadła. Aulus zamknął oczy, przygotowany na spotkanie ze śmiercią. 
A z nieba sypał ciemny popiół, opadając mu na powiekach.